Rainer Zitelmann – Wielu milionerów domaga się wyższych podatków. Doprawdy?

Milionerzy domagający się wyższych podatków to typowy news w rodzaju „listonosz pogryzł psa”.

Co roku kilkoro głośno wyrażających swoje opinie milionerów i miliarderów ogłasza wszem i wobec, że niczego nie pragną tak bardzo, jak w końcu zapłacić wyższe podatki. Każde tego typu ogłoszenie przyciąga wielką uwagę mediów. W końcu dziennikarze już na samym początku swojej kariery zawodowej uczą się jednego: „Jeśli pies pogryzie listonosza – nie ma tematu. Co innego, gdy listonosz pogryzie psa”.

Milionerzy domagający się wyższych podatków to typowy news w rodzaju „listonosz pogryzł psa”.

Niedawno media ponownie się ożywiły. W artykule zatytułowanym Milionerzy chcą płacić więcej podatków BBC informuje, że grupa przeszło stu milionerów z dziewięciu krajów wezwała rządy do obłożenia ich wyższymi podatkami. Według lewicowej organizacji Oxfam grupy takie jak Patriotyczni Milionerzy (Patriotic Millionaires), Milionerzy dla Ludzkości (Millionaires for Humanity) i Opodatkujcie Mnie Od Zaraz (Tax Me Now) domagały się, by „Natychmiast opodatkować nas, bogatych!”.

Na przestrzeni lat zarobiłem całkiem pokaźną sumę pieniędzy pracując jako przedsiębiorca, a także inwestując w nieruchomości w Niemczech, a obowiązująca mnie jako przedsiębiorcę stawka podatkowa każdego roku wynosiła blisko 50 procent. Co więcej, ani nie unikam opodatkowania, ani nie „oszukuję” systemu, choć wielu zarzuca to bogatym z całego świata. Mimo to nie ma choćby jednego badania potwierdzającego, że unikanie podatków jest działaniem częściej spotykanym w grupie bogatych niż w przypadku pozostałych grup dochodowych czy majątkowych. Irytują mnie za to multimilionerzy, którzy sami nadmiernie wykorzystują system podatkowy danego kraju na swoją korzyść, by następnie ogłosić, że chcieliby zapłacić wyższe podatki.

Znam setki multimilionerów i wielu miliarderów. Przeprowadziłem obszerne wywiady z 45 z nich na potrzeby mojej rozprawy doktorskiej The Wealth Elite [Elita majątkowa]. Mimo to nie spotkałem nikogo, kto uważałby, że płaci za mało podatków. Setka milionerów i miliarderów z dziewięciu krajów, która podpisała list domagając się płacenia wyższych podatków, może sprawiać wrażenie licznego grona, lecz na całym świecie jest 2755 miliarderów.

Co więcej, na świecie jest przeszło 20 milionów milionerów, a zatem 100 milionerów to zaledwie 0,0005 procent całości. Są oni listonoszem, który pogryzł psa.

W wielu przypadkach sygnatariusze wspomnianego listu to dziedzice fortun, na które sami nie zapracowali. Wielu z nich (z jakiegoś powodu) zmaga się z poczuciem winy i dlatego czuje potrzebę, by powiedzieć wszystkim wokół, że ma swego rodzaju obowiązek zapłacenia wyższego podatku. Czasem są to superbogacze, którzy na długo przed takim wyznaniem zdążyli już uwić sobie wygodne gniazdko. Podczas gdy głos antykapitalistów takich jak George Soros czy Warren Buffett – którzy zaciekle walczą o to, by bogaci płacili wyższe podatki – wybrzmiewa najgłośniej, ci, którzy uważają, że podatki już są zdecydowanie za wysokie, rzadko kiedy publicznie zabierają głos. Benjamin Page i Martin Gilens, dwóch lewicujących politologów bardzo krytycznych względem bogatych, mówią o „publicznym milczeniu większości miliarderów”.

„Publiczne milczenie większości miliarderów”, jak twierdzą Page i Gilens w książce Democracy in America [Demokracja w Ameryce],

„wyraźnie kontrastuje z gotowością nielicznej, niezwykłej grupy miliarderów – w tym Michaela Bloomberga, Warrena Buffetta i Billa Gatesa – do głośnego wyrażania swojej opinii na temat wybranych polityk publicznych. […] Wszyscy trzej opowiadają się za rozbudowanym państwem opiekuńczym, progresywnymi podatkami dochodowymi, a także za umiarkowanym regulowaniem gospodarki. Typowy Amerykanin chcący ocenić, co amerykańscy miliarderzy sądzą na temat polityki i co w związku z tym robią, zostałby wprowadzony w błąd, gdyby polegał w tej kwestii na opiniach Bloomberga, Buffetta czy Gatesa”.

Powyższa obserwacja jest poprawna i wskazuje na istotę problemu: publiczna presja, by krytykować kapitalizm, jest tak duża, że bogaci opowiadający się za wyższymi podatkami dla bogatych i za dalszą rządową regulacją gospodarki swobodnie i bez żadnych obaw wypowiadają się na ten temat, podczas gdy mający inne zdanie miliarderzy wolą siedzieć cicho.

Ironia, rzecz jasna, polega na tym, że konta bankowe urzędów skarbowych, na które można dobrowolnie przelewać środki, rok w rok pozostają w zasadzie puste.

Autor: Rainer Zitelmann

Źródło: FEE.org

Tłumaczenie: Przemysław Hankus

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk