Wzrost wykładniczy a inflacja

Druga część naszego edukacyjnego cyklu postów na temat istotnych konsekwencji wzrostu wykładniczego.

Dziś co nieco o zależności między wzrostem wykładniczym a inflacją:

📈 WZROST WYKŁADNICZY A INFLACJA

Kolejnym istotnym zjawiskiem, które zachodzi w sposób wykładniczy, jest inflacja. Gdy w mediach słyszymy, że w danym okresie inflacja wyniosła X%, oznacza to, że pieniądze, które posiadamy, straciły X% ze swojej siły nabywczej. Jeśli mieliśmy w portfelu 100 złotych, a następnie doszło do 10-procentowej inflacji, za naszą „stówę” będziemy mogli kupić produkty, na które wcześniej wystarczyłoby nam około 91 złotych.

Inflacja ma to do siebie, że gdy jest względnie niska nie zwracamy na nią szczególnej uwagi. Nie śledzimy przecież cen w sklepach na tyle dokładnie, by zorientować się, że dany produkt jest o kilka procent droższy niż przed rokiem. Tymczasem na skutek inflacji ceny rosną WYKŁADNICZO – z biegiem czasu ich wzrosty są coraz większe, a nasze pieniądze coraz mniej warte.

Jeszcze przed kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa inflacja w Polsce przyspieszyła do poziomu 4,5%. Zobaczmy, jakie szkody taki z pozoru niewinny spadek wartości potrafi zrobić z naszymi pieniędzmi – przykładowo ze wspomnianą „stówą” w naszym portfelu – w dłuższym okresie, np. 30 lat:

Rok Realna wartość [w zł]
0     100
1     95,7
2     91,6
3     87,6
4     83,9
5     80,3
10     64,4
15     51,7
20     41,5
25     33,3
30     26,7

Jak widać, jeśli przy inflacji wynoszącej 4,5%, odłożylibyśmy dziś po 100 zł dla każdego z naszych wnucząt i trzymalibyśmy te pieniądze w skarbonce przez 30 lat, tak naprawdę podarowalibyśmy im po niecałe 27 zł. Można więc powiedzieć, że inflacja ma magiczną zdolność uszczuplania wartości naszego portfela bez ingerowania w jego zawartość!

Odwrotnie wygląda sytuacja z cenami, które za sprawą inflacji rosną w tempie wykładniczym. Przy założeniu, że inflacja wynosiłaby 4,5% rocznie, koszyk dóbr wart dziś 100 zł w kolejnych latach kosztowałby coraz więcej. Co gorsza, za sprawą wykładniczego wzrostu cen, z biegiem czasu wzrastałyby coraz szybciej. Oto symulacja:

Rok Cena tego samego koszyka dóbr [w zł]
0     100
1     104,5
2     109,2
3     114,1
4     119,3
5     124,6
10     155,3
15     193,5
20     241,2
25     300,5
30     374,5

Nie miejmy złudzeń – nawet inflacja w okolicach 4-5% w dłuższej perspektywie pożera nasze oszczędności i skazuje nas na drożyznę.

Pisząc o inflacji warto przypomnieć, jak ważną rolę odegrała ona w dojściu do władzy Adolfa Hitlera, a w konsekwencji do wybuchu II wojny światowej. Sto lat temu, na skutek wielu czynników, Republika Weimarska (ówczesne państwo niemieckie) znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. By radzić sobie z ogromnymi deficytami budżetowymi oraz by nadążać ze spłatami gigantycznych reparacji wojennych, rząd uruchomił masowy dodruk pieniądza. Niedługo po tym zaczęto obserwować gwałtowny wzrost cen. Widząc, jak ich pieniądze tracą wartość, ludzie starali się czym prędzej je wydawać – zanim stracą wartość. W ten sposób doszło do spirali inflacyjnej, a dalej do hiperinflacji, w rezultacie której gotówkę na codzienne zakupy wożono taczkami, a nominały na banknotach zapisywano słownie, bo inaczej ludzie mieliby trudności z liczeniem zer. Gospodarkę ogarnął kompletny paraliż. Ludzie widzieli, jak oszczędności całego życia wyparowują. Zarobki trzeba było wypłacać codziennie i wydawać natychmiast po ich otrzymaniu.– ich wartość spadała z godziny na godzinę. Kwestią czasu było aż pogrążone w desperacji społeczeństwo odda władzę jakiemuś populiście. Reszta jest już historią.

Kolejnym problemem związanym z inflacją jest fakt, że uderza ona przede wszystkim w najbiedniejszych. Jak pisze amerykański ekonomista i jeden z ulubionych autorów Wydawnictwa Fijorr Publishing, Thomas Sowell:

„Bogaci mogą bez problemów ulokować swoje pieniądze w aktywach, których wartość rośnie wraz z inflacją, takich jak nieruchomości czy złoto. Inaczej jest w przypadku ludzi biednych – oni na zakup złota czy nieruchomości raczej sobie pozwolić nie mogą. Mogą za to odłożyć trochę pieniędzy w skarbonce, czy słoiku stojącym gdzie na półce. Niestety dla inflacji nie ma znaczenia, gdzie i jak dobrze te pieniądze ukryją. Dzięki inflacji rząd nie musi wiedzieć, gdzie są, by zagarnąć część ich wartości”.

Podsumowując, warto wiedzieć czym jest i jak działa inflacja. To zwodnicze zjawisko, które niepostrzeżenie, w bardzo subtelny sposób może pozbawić nas oszczędności i obniżyć wartość naszych zarobków. I dziś powinniśmy być szczególnie czujni. Rządy większości państw, w tym również państwo polskie, uruchamiają rozmaite pakiety stymulujące mające uchronić zablokowaną obecnie gospodarkę przed kryzysem.

Prawdopodobnie czeka nas okres bardzo ekspansyjnej polityki pieniężnej – lub mówiąc prościej, wydrukowanie gigantycznej ilości pieniędzy. A im więcej pieniędzy wydrukuje bank centralny, tym mniej dóbr i usług my kupimy za to, co mamy w naszych portfelach. Bądźmy świadomi, co to dla nas oznacza. Patrzmy rządowi na ręce i protestujmy. Równocześnie starajmy się zabezpieczać nasz majątek. Inaczej, ziarno po ziarnku, procencik po procenciku, państwo nam go odbierze.

Kompleksowe wyjaśnienie zagadnienia inflacji znajdziecie w kultowej już książce „Inflacja” słynnego przedstawiciela austriackiej szkoły ekonomii, Henry’ego Hazlitta: ⤵️
https://fijorrpublishing.pl/product/inflacja/

Krzysztof Zuber

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk